Historia

Tereny pierwotnie zamieszkiwane przez lud Kahydan w Wolnych Miastach.
Okres Beztroski
Kahydanowie byli zdecydowanie zróżnicowanym ludem. Zamieszkiwali tereny od Jibal Tarbes (Góry Tarbeskie), poprzez Tilal Daxsun (Wzgórza Daxońskie), Suhub Lectoure (Stepy Lectourońskie), aż po Alsuhul Comdon (Równiny Comdońskie), sięgając nawet na drugą stronę Nahr Dakhm (Zatoki Miecza). Częściowo lud ten zadomowił się też na Jibal Dababia (Górach Mglistych), umiejscowionych w centrum Albahr Aldaakhilia (Morza Wewnętrznego). Od niepamiętnych czasów ludy Kahydan były niezależne. Starsi powiadają, że szczepy wolnych przodków sięgają czasów sprzed powstania Imperium. Długa autonomiczność i brak zagrożenia jednak nie wpłynął zbyt pozytywnie na losy ich społeczeństwa. Nie widzieli oni potrzeby, aby się zjednoczyć, a co za tym idzie rozwój cywilizacyjny był bardzo znikomy, jak i rozwój militarny. Mimo braku jakichkolwiek zależności, nie licząc pochodzenia geograficznego wspólnoty nie atakowały się wzajemnie. Korzystały za to ze sposobności handlu wymiennego i tak oto ludy Tarbeskie zaopatrywały resztę Kahydan w minerały pochodzące z gór, w zamian za zwierzynę, ryby, czy inne materiały, których było pod dostatkiem na innych terenach, a u nich było ich brak.
Pierwsze Zagrożenie
Przez setki lat mieszkańcy tych zróżnicowanych terenów żyli spokojnie. Pierwsze problemy pojawiły się w V wieku ery imperialnej. Wróg nadciągnął ze wschodu, z terenów w żaden sposób nie znanym Kahydanom. Tilal Daxsun zostały podbite przez niejakiego władcę Abira, który wraz ze swoim wojskiem przyniósł swoją religię. Do tego momentu miejscowe ludy nie przypisywały wielkiej wagi bóstwom. Ich bożkowie byli bardziej do straszenia dzieci, niżby do opierania życia wokół nich, stąd i nową religię niechętnie wcielali we własne życie. Niestety Wschodni Sułtanat (bo tak nazywali go Kahydanowie), siłą nakazywał przyjęcie swoich wierzeń, a nieposłuszeństwo było potwornie karane.
Reszta nie podbitych ziem nie zareagowała na zniewolenie swoich pobratymców. Uważali, że to nie ich problem, a Wschodni Sułtanat zapewne chciał zagarnąć wzgórza, które ciągnęły się wzdłuż linii brzegowej i na pewno ich łapska nie sięgną dalej. Sytuacja sprawiła jednak, że po raz pierwszy w historii Kahydan pomyśleli o militariach. Zdali sobie sprawę, że nie mogą być tak bezbronni, gdyby przyszedł jeszcze ktoś inny. Mimo wszystko dalej pozostali niezależni od siebie.
Ekspansji ciąg dalszy
Ku wielkiemu zaskoczeniu reszty ludów, Wschodni Sułtanat nie poprzestał na wzgórzach. Następcy Abira w pierwszej kolejności sięgnęli po Jibal Tarbes zdobywając je bez większych trudności, aby później kierować się na północ. Kahydanowie widząc, że wrogie wojska nie poprzestaną na tym co mają, nareszcie doszli do jako takiej jedności. Wspólnie sprzeciwili się przeciw wrogowi, jednak jego siła była czasowo zbyt duża. Podboje trwały nadal, lecz były one zdecydowanie wolniejsze niż dotychczas. Dodatkowym problemem Sułtanatu było coraz większe rozciągnięcie się Wschodniego Sułtanatu, z czego korzystało miejscowe społeczeństwo. W końcu w 541 roku Basim Shaikh, przedstawiciel ludu Alfarianów zebrał największe do tej pory siły Kahydanów. Nie chcąc oddać swych ludzi w niewolę nakazał im wycofać się na północ, gdzie połączył się z pozostałymi, jeszcze nie podbitymi odłamami pobratymców. To właśnie tam udało im się odeprzeć po raz pierwszy najazd oprawcy. Straty jednak były zbyt krwawe. Za namową Basima ludy zgodziły się, aby przedstawić Wschodniemu Sułtanatowi propozycję. Nie chcąc być podbitym jak reszta ziem, zgodzili się przyjąć po dobroci wiarę Tahida jak i złożyli wasalstwo Hashamowi III, który przyjął propozycję. Tahydowie podejrzewali, że zdecydował się do ze względu na dwa czynniki. Wojny na zachodzie prowadziło się coraz ciężej, szczególnie logistycznie. Po drugie i ważniejsze, ambicje Hashama III sięgały dalej niż mało warte ludy Kahydan, a spoglądał on w kierunku Imperium.
Jedynie ludy Jibal Dababia nie złożyły wasalstwa, ani nie przyjęły wiary ulemickiej. Byli święcie przekonani, że umiejscowienie na górzystej wyspie daje im nietykalność. Niestety dla nich, przygotowania w kierunku podboju Imperium spowodowały, że Wschodni Sułtanat mocno rozwinął się w żegludze morskiej, dzięki czemu mógł podbić i ten kawałek ziemi. Po tym wydarzeniu po mieszkańcach Gór Mglistych nie pozostały żadne słuchy. Większość z nich została wzięta do niewoli, a obecne tereny nie są zamieszkiwane przez żadnego przedstawiciela tego społeczeństwa.

Tereny okupowane przez Wschodni Sułtanat.
Nowa Nadzieja
Mimo upływu lat ludność Kahadańska pomimo złożonego wasalstwa szeptała w swoich kręgach o tym, że kiedyś byli niezależnymi miastami i należałoby do tego powrócić. Sytuacja w jakiej byli, zmuszała ich jednak do pozostania niezmiennie tam, gdzie obecnie się znajdowali.
Pierwszą nadzieję na na odzyskanie swojej niepodległości ujrzeli, gdy doszły do nich słychu o śmierci Hashama III w bitwie pod Ceathárlach. Co prawda Kahydanie dalej nie mieli wystarczających sił, aby odeprzeć wrogie ludy ze swoich ziem w obecnym momencie, ale armie Wschodniego Sułtanatu zostały mocno pokiereszowane, więc zachodnie garnizony musiały zostać pomniejszone, a w związku z tym, dało to możliwość do szerszych działań związanych z powstaniem. W latach 593-601, 613-615 i 649-659 doszło do wojen domowych w Sułtanacie, w których społeczność Wolnych Miast nie brała czynnego udziału, ale skutecznie podsycała atmosferę i działała na niekorzyść okupanta
Ostateczny cios i nóż w plecy
Lata 660-669 były latami głównej mobilizacji. Wieść o wojnie na wschodnich lądach dało Kahydanom wiarę, że uda im się wreszcie odbić. Wykorzystali całą dekadę, aby się zbroić, aby ostatecznie w najgorszym dla Sułtanatu momencie zaatakować. Zawierając konfederację, pod jedną chorągwią dzierżoną przez Hakima Shaikh - potomka Basims Shaikh - ruszyli na osłabione garnizony Wschodniego Sułtanatu wyrzynając nieliczne oddziały i biorąc do niewoli ludność cywilną, która nie zdążyła uciec na wschód.
Niestety nie wszyscy mogli świętować. Żądni krwi Kahydowie pozostawili miasta i tereny stepowe prawie bez obstawy nie spodziewając się ataku z północy. Kaganat Tugrejski, kraj z odległych krain zajął nieobstawione miasta prawie nie używając siły. W ten sposób Almudun Alhurat fi Kahdan odzyskali swoje ojczyste tereny, które długie lata były okupowane, jednocześnie tracąc część z tych, które zawsze były wolne. Siła Kaganatu, ludu wojennego była obecnie zbyt silna, jednak w myślach Kahydanów po tych okolicznościach, krążyła idea, że trzeba wyzwolić swoich ludzi.

Tereny przejęte przez Kaganat Tugrejski.